Pokaż przykład MUSIC ON THE HEAD: Philips D6621 -in search of the lost chord.

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Philips D6621

Philips D6621

   Cóż, Philips, mimo że był twórcą formatu Compact Cassette to jednak chyba raczej nie dostrzegł potencjału swojego wynalazku. Magnetofony firmy nigdy nie należały do czołówki i do dziś nie są poszukiwanymi klasykami, a na dodatek przenośną rewolucję rozpoczętą przez walkmany też najwyraźniej przespał, przystępując do wyścigu dopiero w roku 1983 modelem który widzicie na zdjęciach. 

Widok z góry -na boku widać dwa suwaki: głośność oraz balans dźwięku.

   Cóż, jak widać nie jest to kaseciak najwyższych lotów. Obudowa jest w całości plastikowa, do zasilenia potrzebuje aż czterech baterii AA (czyli "paluszków"), potrafi przewijać tylko do przodu i odtwarza kasety też tylko w jednym kierunku. Poza tym jest dosyć duży i umożliwia noszenie na widocznym na zdjęciach pasku. Nie ma mowy o odlotowym przypięciu klamota do paska od spodni!

Od spodu widać gniazdo zewnętrznego zasilania.

   Mój egzemplarz jest w dobrym stanie i nawet odtwarza bez problemu kasety, ale brzmienie jest raczej mocno budżetowe, niczym nie zachwyca. Philips zresztą nigdy nie starał się być w czołówce walkmanowego szaleństwa, produkując raczej niedrogie plastikowe urządzenia. Jeśli jednak przypomnimy sobie od jakiego sprzętu zaczynała firma, to można złapać się na myśli, dlaczego Philips pierwszy nie stworzył przenośnego, prostego magnetofonu, który miał za zadanie tylko odtwarzać muzykę przez słuchawki. Patrząc na staruszka EL 3301 z początku lat siedemdziesiątych można sobie uświadomić, że przecież to też był przenośny magnetofon. Wystarczyło tylko usunąć nagrywanie i głośnik i voila, mamy walkmana! 
   Historia to jednak potrafi robić psikusy, hehe...

Z otwartą klapką wygląda całkiem fajnie!

A z tyłu jakoś tak nieszczególnie...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza