Pokaż przykład MUSIC ON THE HEAD: Riverside Eye of the Soundscape -in search of the lost chord.

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Riverside
Eye of the Soundscape

Riverside


   Najnowsze wydawnictwo Riverside powstało jako złożenie hołdu i pożegnanie ze zmarłym niedawno gitarzystą zespołu, Piotrem Grudzińskim. pewnie wszyscy o tym wiedzą, ale jakoś musiałem zacząć ten tekst i taka myśl własnie przyszła mi do głowy. Album był zapowiadany od dłuższego czasu i wiadomo było, że będzie zawierał muzykę instrumentalną.  Bardzo się ucieszyłem. Jak wiadomo, Piotr bardzo lubił muzykę elektroniczną, był fanem Klausa Schulze i spodziewałem się, że właśnie takie klimaty i nastroje zostaną przemycone w "Eye of the Soundscape". 
   Poniekąd tak właśnie się stało... Ale żeby na dwóch płytach wypchanych po brzegi muzyką umieścić raptem cztery nowe kawałki? Reszta to nowe aranżacje ze starszych płyt oraz zawartości dysków bonusowych dokładanych do ostatnich dwóch tytułów zespołu (czyli sety "night session" i "day session") i to mnie najbardziej zabolało. Człowiek kupuje rozszerzone edycje, żeby mieć więcej muzyki, a po dwóch latach te utwory są wydawane jako kolejna pozycja w dyskografii? Czuję się trochę zrobiony w balona...
   Napisałem "tylko cztery kawałki" a w sumie to przecież ponad 30 minut muzyki! Czyli to, co Edgar lubi najbardziej: długie, elektroniczno-ambientowe utwory pełne zamyślenia i przestrzeni. Słuchając tego materiału miałem wrażenie, że bliżej mu post-rockowemu graniu niż prog-rockowej stylistyce. Może to przez brak wokali? Słuchając całości pomyślałem sobie, że gdyby zespół wydał tylko te cztery premierowe utwory plus remiksy, ale bez sesji ze wcześniejszych bonusowych dysków, wyszedł by z tego naprawdę świetny, jedno-płytowy album.  

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza