Pokaż przykład MUSIC ON THE HEAD: The Art Of Noise In Visible Silence -in search of the lost chord.

sobota, 21 lipca 2012

The Art Of Noise
In Visible Silence



   Następna perełka z mojej kolekcji starych kaset. Ta ma na pudełku numer 46, więc jest jedną z pierwszych. Czy wszystkie moje albumy mają numery? Nie, tylko kasety. I tylko te nagrywane z radia. Te oryginalne już nie. Kiedyś miałem (cholera, może gdzieś tam u rodziców jeszcze jest) taki specjalny zeszyt w którym każda kaseta była opisana. Porządek musi być, hehe! Na dodatek ta tutaj ma skserowaną okładkę płyty! Nie pamiętam już, niestety, jakim cudem zrobiłem tą kopię.
   Słucham sobie tej kasety i wspominam te czasy kiedy muzyka AON robiła na mnie piorunujące wrażenie. Na szczęście te czasy jeszcze nie minęły! Wciąż ją czuję. Wciąż siedzi tam, gdzie siedziała dwadzieścia lat temu. Na Wikipedii napisali, że to synth-pop. Ja wiem? Pop? Raczej nie... Pociągnął bym tą muzykę do pierwszych płyt Yello, ale one były tworzone w bardziej mrocznym klimacie. Tutaj jest więcej przestrzeni, która nie jest tak gęsta i osaczająca. Tutaj czuć dyskretną, syntetyczną radość grania. Utwory są mieszaniną sampli, elektroniki i żywych instrumentów. Słychać tutaj trochę popowych rytmów, to prawda (no, chociażby chyba najbardziej znana "Paranoimia"), ale czy to samo można powiedzieć o następnym, lekko  jazzującym "Eye Of A Needle"? No, absolutnie najgenialniejszy jest tutaj "Instruments Of Darkness" -on najbardziej podchodzi "Yellow-owskiej" stylistyce. Tutaj jest naprawdę mrocznie, gwałtownie i dołująco. Ten utwór kojarzy mi się z ciężkimi machinami wojennymi Mordoru pchanymi przez umorusanych orków. Więc może to nie jest tak do końca radośnie-radosna muzyka?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza