Niedzielna wycieczka na giełdę skończyła się przytarganiem do domu kolejnego klamota. Magnetofon Akai -ciężki jak cholera, wymagał przetarcia ściereczką i wyszorowania przedniego, aluminiowego panelu. Wszystkie żaróweczki świecą, w ciemności wygląda zabójczo z podświetlonymi wskaźnikami i kasetą. Gra trochę dziwnie, gdy porównałem go do swojej Yamahy KX-580 to przez kolumny był o wiele gorszy, ale po 20-30 minutach zagrał już zupełnie inaczej! Gdy przełączyłem się na słuchawki, to już nie byłem taki pewien, który lepszy. Na pewno mniej szumi na biegu jałowym.
A oto środek:
Jak widzicie, budowę ma jak Pancernik Yamato;-) No i teraz mam zagwozdkę. Którego sobie zostawić?


Ja to bym chyba zostawił oba. Niech cieszą ucho i oko :)
OdpowiedzUsuńHeh, zaczyna mi brakować miejsca na półce :-)
OdpowiedzUsuńgdzie są takie giełdy?
OdpowiedzUsuńW Szczecinie :-) Sprzedają tam różne cudowności zwożone hurtowo z Niemieckich wystawek. Niektórzy mają ceny z kosmosu, ale można trafić na perełki. Za tego decka dałem 20 zeta...
OdpowiedzUsuńkurde troche daleko, nie znasz jakiego miejsca w Poznaniu? Wiem że na allegro jest wszystko ale takie grebanie w perełkac byłoby git pogrzebać
OdpowiedzUsuńW Poznaniu to nie wiem... Ale grzebanie w starociach jest absolutnie zajebiste !
OdpowiedzUsuń