Pokaż przykład MUSIC ON THE HEAD: Lewe Łokcie Niewiele się zmienia -in search of the lost chord.

środa, 26 czerwca 2013

Lewe Łokcie
Niewiele się zmienia

Lewe Łokcie


   Oto debiutancki album Lewych Łokci, formacji z Częstochowy nad którą pieczę ma wytwórnia fyh!records. Płyta wydana została w marcu tego roku w 200 numerowanych egzemplarzach na wypalanych płytach CD-R, ale jakość wydania stoi na dobrym poziomie. Jak widać na zdjęciu, samo opakowanie jest nie jest zwykłą papierową kopertą, tylko porządnym digipackiem. Z okładki wpatruje się w nas apatycznym wzrokiem chłopiec ze złamaną ręką i papierosem w ustach. Ten obraz oddaje trochę klimat panujący w muzyce Lewych Łokci. Jazgotliwe, gitarowe dźwięki czasem popadające w proste, dosyć przewidywalne, aczkolwiek przyjemne dla ucha melodie podparte są tekstami o wszechobecnej beznadziejności której jakoś trzeba dać odpór (ot, chociażby zakładając zespół, aby pograć wspólnie z kumplami) łatwo wpadają w ucho i bardzo przyjemnie się tego słucha. Na pierwszy plan wybija się według mnie króciutki, refleksyjno balladowy, zaledwie pótoraminutowy "Noc/Poranek" wybrzdąkany tak naprawdę na gitarze. Trafia prosto do serca. Podobny w brzmieniu jest "Młodość" aczkolwiek trzeba przyznać, że stylistycznie oba kawałki są zupełnie inne niż reszta płyty. Może dlatego mi się najbardziej podobają? A skoro już piszemy o innej stylistyce, to zupełnym odpałem jest "Leszek Komorowski". Jakieś szurania, jęki do mikrofonu, w ogóle tego nie kumam. Ciekawe co ten Leszek im zrobił, że doigrał się wystąpienia w charakterze tytułu do tej piosenki. Na szczęście po niej nadchodzi "Cztery" -energetyczny numer ze świetnym riffem. Rewelacja.
   Czuć w muzyce Lewych Łokci zarówno młodzieńczy zapał, jak i młodzieńczą naiwność, czego im troszkę zazdroszczę, bo jeszcze wierzą, że można coś zmienić i nie dać się wciągnąć w trybiki zwykłego życia. Całe szczęście, że jeszcze są tacy ludzie. Oby tkwili w tej wierze jak najdłużej!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza