Pokaż przykład MUSIC ON THE HEAD: Myslovitz Miłość w czasach popkultury -in search of the lost chord.

środa, 27 czerwca 2012

Myslovitz
Miłość w czasach popkultury

Myslovitz


   Nie lubię Myslovitz. "To po cholerę kupiłeś ich płytę?"-zapytacie. Otóż nie kupiłem. To cedek, który żona w posagu wniosła ;-) I tak sobie leży, rzadko kiedy słuchany. Aż do dziś. Posłuchałem sobie, a co mi tam...
   Pierwsze, co się rzuca w oczy, to parszywie paskudna okładka. Nie wiem, dlaczego chłopaki z zespołu zgodzili się na umieszczenie tego dziwacznego fotoszopowego koszmarka na froncie albumu, ale ja bym grafika pogonił do siedmiu diabłów.
   Słuchając muzyki od pierwszych dźwięków słychać, że mamy tu pokaźny zbiór przebojów grupy. No bo któż nie zna "Chłopców"? Świetny numer, chociaż słuchając go w słuchawkach można na początku dostać lekkiego kręćka przez specyficznie ustawione pierwsze gitary. Potem równie dobra "Nienawiść", oraz "Długość dźwięku samotności" -kawałek którego kompletnie nie rozumiem i za bardzo do mnie nie trafia. Co innego "Dla Ciebie". O, tak, ta piosenka jest naprawdę niezła. Lubię. Nawet bardzo :-)
   Potem już zaczyna się zestaw, którego praktycznie w ogóle nie trawię: "Peggy Sue..." -lepiej, żeby go nie było. "Gdzieś" -wsadźcie go sobie tam gdzie mówi tytuł. "Kraków" -to według mnie zaledwie demo utworu, który prawdziwą chwałę zyskał dopiero w wersji z Markiem Grechutą. A potem... Potem dopiero jest dosyć popularny utwór "My". Jezuuu... Koszmarrrrr....... Czy Rojek śpiewał go z jajami w imadle? To jakieś emo-wyznanie? Brrr... Jeszcze tylko posłucham całkiem niezłą (cholera, naprawdę, to DOBRY kawałek!) "Zamianę" i.... z ulgą mogę wyjąć płytę z odtwarzacza!
   Albo nie, jeszcze raz sobie puszczę "Zamianę" -naprawdę na to zasługuje!

10 komentarzy:

  1. a ja lubie Myslovitz..a ta plyta to jedna z lepszych albumow zespolu...stawiam ja jako druga po debiucie z 1995 "Myslovitz"

    OdpowiedzUsuń
  2. Okładka faktycznie paskudna ale muzyka niczego sobie, swego czasu słuchało się tego dość często. Do dziś często wracam do kilku ich utworów

    OdpowiedzUsuń
  3. Heh, wiedziałem, że moja opinia nie pokryje się z waszymi. Aż dziwię się, że żaden nie napisał "Co Ty bredzisz, Edgar??" ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie bredzisz;) Też nie lubię ich najbardziej popularnych kawałków i Kraków tylko z Grechutą. Poza tym mniej znane utwory typu Blue Velvet, Film czy Myslovitz:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdy pojawił się Myslovitz to mnie wtedy ich muzyka denerwowała ale głównie dlatego, że leciała wszędzie wiele razy dziennie. Gdy pojawia się sporadycznie to słucham z przyjemnością. Chociaż niedawno był koncert w trójce z nowym wokalistą i pomimo zachwytów Piotra Stelmacha jakoś dziwnie mnie ten występ zmęczył. Ten napis na okładce "terefere fm" to jest wbudowany na stałe?

    OdpowiedzUsuń
  6. Terefere to tylko naklejka na pudełku.

    OdpowiedzUsuń
  7. Na samym początku jak słuchała tego moja siostra to myślałem, że to muzyka dla nastolatek. Po latach, kiedy sam posłuchałem na poważnie, raz, drugi, trzeci..., usłyszałem jak bardzo się myliłem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Posłuchałem raz, drugi... Na trzeci nie starczyło siły i determinacji ;-)

      Usuń
  8. Edgar co ty bredzisz chłopie?
    ;)
    Kiedyś miałem okazje słuchać ich na żywo, pojechaliśmy z kumplami na Bachanalia do Zielonej Góry (powspominać jak to było być studentami), bardzo fajny koncert był, a jak świetnie smakowało piwo,
    o peggy brown .... kto ciebie ukochać .... itp... darliśmy się na całego, a potem nocny powrót do domu i rano na kacu do pracy.

    Ale płyty żadnej nie posiadam, zbyt offowe jak dla mnie.

    władca lochu, wdehe pierwszy

    OdpowiedzUsuń
  9. Peggy Brown jest też fajny, nie przeczę. Ale to nie ta płyta. A co do koncertu... Kiedyś świetnie się bawiłem na koncercie ONA (też nie lubię). Też żłopaliśmy piwo i darliśmy się pod sceną "Gra i trąbi zespół Kombi!!!". Bardzo fajnie było :-) Aż dziwne, że nam fani łomotu nie spuścili, hehe!

    OdpowiedzUsuń